Są takie dni, kiedy klasa aż buzuje energią. Uczniowie wiercą się, stukają długopisami, patrzą w okno, a każde polecenie zdaje się odbijać od ściany. Zamiast walczyć z tą energią — można ją wykorzystać. I tak powstała moja „lekcja w ruchu”, czyli zajęcia, podczas których tekst literacki dosłownie… ożywa.
Dlaczego ruch na lekcji języka polskiego?
Ruch:
pobudza kreatywność,
pomaga skupić uwagę,
redukuje napięcie,
wspiera zapamiętywanie,
pozwala inaczej spojrzeć na tekst.
Nie każdy uczeń najlepiej uczy się, siedząc w ławce. Czasem wystarczy zmiana perspektywy — dosłownie.
Na czym polegała lekcja?
Wybrałam fragment lektury, który dobrze nadaje się do interpretacji scenicznej. Uczniowie pracowali w kilku stacjach zadaniowych, a każda z nich wymagała… ruchu.
Stacja 1: Gesty i emocje
Uczniowie mieli wyrazić emocje bohatera wyłącznie gestem i postawą ciała. Bez słów.Efekt? Zdumiewająco trafne interpretacje — i dużo śmiechu.
Stacja 2: Żywa mapa wydarzeń
Na podłodze ułożyłam „mapę” z kartek. Uczniowie przemieszczali się po niej, odtwarzając kolejność wydarzeń.Ruch pomagał im zrozumieć dynamikę tekstu.
Stacja 3: Dialog w ruchu
Parom uczniów dałam krótkie dialogi. Ich zadaniem było odegrać je w ruchu — tak, aby gesty i tempo poruszania się oddawały relacje między bohaterami.
Stacja 4: Ruchome cytaty
Uczniowie losowali cytaty i mieli pokazać ich sens za pomocą krótkiej scenki.To ćwiczenie świetnie sprawdza się przy pracy z metaforą.
Co dała ta lekcja?
Zaangażowanie — nawet ci, którzy zwykle są „niewidzialni”, włączyli się w działania.
Głębsze zrozumienie tekstu — ruch wymusza interpretację, a nie tylko odczytanie.
Integracja — praca w grupach i parach naturalnie buduje relacje.
Radość — uczniowie wyszli z lekcji… uśmiechnięci.
Czy warto spróbować?
Zdecydowanie. „Lekcja w ruchu” to świetny sposób na:
- przełamanie rutyny,
- pobudzenie klasy,
- wprowadzenie elementu teatru,
- pokazanie, że literatura jest żywa i można ją poczuć całym ciałem.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz